Dzban - Wieża

Czy było tak, czy nie, tego nie wie nikt. Ale opowiadają, że w dawnych czasach żył starzec, który jechał raz wozem z targu do domu. Starannie ułożył kupione dary na wozie, a na samym wierzchu położył miedziany dzban. Dzień chylił się ku zachodowi. Starzec smagnął konia batem, wóz poruszył się, zakołysał, a miedziany dzban, który leżał na wierzchu, powoli zsunął się i upadł na ziemię. Starzec odjechał, a dzban został na poboczu drogi.

– Co się stało?! Co takiego spadło ma mój dom?! – wyskoczyła zmartwiona Mrówka.

Wtedy zobaczyła miedziany dzban.

– Och! – Mrówka okrążyła dzban podziwiając go. – Jaka piękna wieża! Muszę sobie zrobić z niej dom!

I natychmiast zaczęła urządzać swój nowy dom. Zbierała małe kamyki i wkładała je pod dzban, żeby się nie chwiał. Zmęczona, ale zadowolona ze swojej pracy usiadła, aby odpocząć.

Niedaleko na kamieniu wygrzewała się Jaszczurka. Obudziła się i zobaczyła dzban-wieżę, którego nigdy wcześniej tu nie widziała.

– Ach! Jaka to piękna wieża! Zobaczę, czy mieszka niej ktoś, czy nie! – powiedziała i pobiegła do dzbana-wieży.

– Hej, czy ktoś tu mieszka?! – krzyknęła Jaszczurka. Siedząca niedaleko Mrówka zakryła uszy i powiedziała:

– Dlaczego tak krzyczysz?! Ja tu mieszkam. Wejdź, będziemy mieszkać razem.

I żyły w dzbanie-wieży razem w przyjaźni i harmonii. Tak minęło mało lub dużo czasu.

Któregoś dnia w pobliżu przeskakiwała Żaba i zobaczyła dzban-wieżę, którego nigdy tu nie widziała.

– Kum kum, och! Jaka to piękna wieża! Muszę zobaczyć, czy ktoś w niej mieszka! – zarechotała i prędko doskakała do dzbana-wieży.

– Hej, czy ktoś tu mieszka?! – krzyknęła Żaba. 

Mrówka szybko wybiegła. Za nią pojawiła się Jaszczurka.

– Dlaczego krzyczysz?! Ja, Mrówka, mieszkam tutaj – powiedziała Mrówka.

– Ja, Jaszczurka, też mieszkam tutaj – dodała Jaszczurka. – Wejdź, zamieszkamy razem. 

Żaba wskoczyła do środka. Cała trójka żyła w przyjaźni i harmonii. Tak minęło mało lub dużo czasu.

Pewnego dnia Jeż, krzątając się wokół swoich spraw, zobaczył dzban-wieżę, którego nigdy tu nie widział.

– Och! Co za ogromna wieża! Muszę zobaczyć, czy mieszka w niej ktoś, czy nie – powiedział i pobiegł do dzbana-wieży.

– Hej, czy ktoś tu mieszka?! – krzyknął Jeż.

Mrówka szybko wybiegła. Za nią pojawiła się Jaszczurka, a następnie wyskoczyła Żaba.

– Dlaczego tak krzyczysz! Ja, Mrówka, mieszkam tutaj – powiedziała Mrówka.

– Ja, Jaszczurka, też mieszkam tutaj – dodała Jaszczurka.

– Kum kum! Ja, Żaba, również mieszkam tutaj. Wejdź, będziemy mieszkać razem! – zaprosiła Żaba Jeża.

Jeż wszedł do dzbana-wieży, a jabłko, które zrzucił ze swoich kolców, Żaba, Jaszczurka i Mrówka wtoczyły do środka.

I tak minęło dużo lub mało czasu, odkąd cała czwórka żyła w przyjaźni i harmonii.

Pewnego dnia Wiewiórka, która zbierała orzechy z drzewa, spojrzała w dół i zobaczyła dzban-wieżę, którego nigdy tu nie widziała.

– O! – zdziwiła się. – Jakie to dziwne! Skąd wziął się ten dzban-wieża? Muszę zobaczyć, czy ktoś w nim mieszka! – powiedziała Wiewiórka i szybko zbiegła z drzewa.

– Hej, czy ktoś tu mieszka?! – krzyknęła.

Mrówka szybko wybiegła. Za nią pojawiła się Jaszczurka, a następnie wyskoczyła Żaba. Potem niespiesznie, rozglądając się, ostrożnie wyszedł Jeż.

– Dlaczego tak krzyczysz! Ja, Mrówka, mieszkam tutaj – powiedziała Mrówka.

– Ja, Jaszczurka, też mieszkam tutaj – dodała Jaszczurka.

– Kum kum! Ja, Żaba, również mieszkam tutaj – powiedziała Żaba.

– I ja, Jeż, tu mieszkam – powiedział Jeż. – Dla Ciebie też jest tu miejsce. Wejdź, będziemy mieszkać razem!

Wiewiórka odłożyła orzechy i wskoczyła do dzbana-wieży, a Jeż, Żaba, Jaszczurka i Mrówka zabrały orzechy do środka.


I tak żyli razem w zgodzie i przyjaźni. Jeż pilnował dzbana-wieży. Jaszczurka zamiatała i utrzymywała porządek. Żaba przygotowywała jedzenie. Z kolei Mrówka i Wiewiórka od rana do wieczora szukały pożywienia. Wieczorem wszyscy mieszkańcy dzbana-wieży zbierali się, jedli, śpiewali pieśni i odpoczywali.

W lesie wieści szybko się rozchodzą. Dowiedział się Lis, że w dzbanie-wieżą żyją Mrówka, Jaszczurka, Żaba, Jeż i Wiewiórka.

– Och, jakie przyjemne jest to, co łatwo przychodzi! Muszę ich posmakować! – powiedział Lis i zaczął podkradać się do dzbana-wieży.

Tymczasem Jeż, uważnie się rozglądając, krążył wokół dzbana-wieży, strzegąc go. Z jego wnętrza dochodziła woń pysznego jedzenia – to Żaba piekła czepalgasz. Lis, nie mogąc się oprzeć temu zapachowi, podszedł do wieży. Jeż, jak tylko go spostrzegł, rozłożył wszystkie kolce, zwinął się w kłębek i rzucił w stronę lisa.

 

– Ciebie to ja się nie boję, zejdź mi z drogi – powiedział Lis i spróbował wejść do środka. Jeż, tocząc się na wszystkie strony, nie wpuszczał go. Usłyszawszy hałas, Jaszczurka wybiegła na zewnątrz. Zobaczyła Lisa, podbiegła do niego i wszczepiła się w jego nogę, żeby mu przeszkodzić. Lis uniósł łapę i chciał strząsnąć Jaszczurkę, lecz ta trzymała się mocno. Scenę tę zobaczyła Wiewiórka, zbierając orzechy na drzewie. Zbiegła na niższe gałęzie i zaczęła z całych sił rzucać orzechami w Lisa. 

Mrówka, która właśnie wracała do domu, zobaczyła swoich przyjaciół, którzy zmagali się z Lisem, podbiegła do nich, wspięła się na Lisa po jego ogonie, przebiegła po nim aż do pyska i ugryzła go w nos. Lis zawył.

Zamęczyli go przyjaciele. Nie mając wyjścia, zaczął powoli się cofać, odwrócił się i jak najszybciej uciekł.

 

 

Przyjaciele pokonali Lisa, ponieważ byli razem, byli zgodni i wspierali się nawzajem.

W tym momencie z dzbana wyszła Żaba i zawołała wszystkich:

– Dlaczego się tak spóźniliście? Czepalgasz są już gotowe. Chodźcie, zjemy kolację!

Każdy z przyjaciół umył twarz i ręce i zasiedli wszyscy do kolacji. Mnie również zaprosili. Jadłem z nimi czepalgasz i piłem herbatę.

Do dzisiaj w dzbanie-wieży żyją w wielkiej przyjaźni i zgodzie Mrówka, Jaszczurka, Żaba, Jeż i Wiewiórka. Na tym kończy się ta moja bajka.