Jezioro Dadaj

IMG-0373

Dawno temu, w pewnej mazurskiej wiosce, stała sobie uboga chatka. Mieszkał w niej młodzieniec o imieniu Krystek.

Marzył o żonie i gromadce dzieci, jednak żadna panna nie chciała nawet na niego spojrzeć, bo chłopak był biedny jak mysz kościelna.

Krystek w swoich marzeniach często zarzekał się, że bogactwo by go nie odmieniło i dzieliłby się pieniędzmi z innymi.

Pewnego dnia do domu młodego mężczyzny zapukał starzec. Nie chciał jednak gościny, wpatrywał się tylko w Krystka czujnym spojrzeniem.
– Wiem, jak bardzo pragniesz żony i majątku – powiedział – Możesz mieć wszystko, o czym marzysz, ale jest jeden warunek.
– Jaki? – Krystkowi aż zaświeciły się oczy na myśl, że jego smutny los może się odmienić.
– Musisz obiecać, że bogactwo nie odmieni twego serca – odparł starzec.
– Obiecuję! Nikt nigdy nie odejdzie z mego domu głodny, bez jałmużny i pomocy! – wykrzyknął podekscytowany młodzieniec.
– Dam ci za żonę moją córkę i majątek, o jakim marzyłeś – powiedział starzec i odszedł.

Następnego ranka na progu ubogiej chatki zjawiła się piękna dziewczyna, a wraz z nią wóz wyładowany złotem i kosztownościami.
 
Dadaj, bo tak miała na imię nieznajoma, została żoną Krystka.
 
IMG-0374
IMG-0375

Szybko udało im się kupić ziemię i wybudować nowy, okazały dom.

 

Ich dom był zawsze otwarty dla potrzebujących pomocy i wieść o nim szybko rozniosła się po całych Mazurach.

Minęło kilka lat i Krystek powoli zaczął się zmieniać. Z coraz większą niechęcią patrzył na odwiedzających ich progi biedaków.
– Nie dotrzymujesz obietnicy danej memu ojcu – powiedziała pewnego dnia Dadaj.
– Mogą poczekać jeszcze dzień czy dwa – odparł Krystek, przeganiając kolejnych żebraków.

Dadaj patrzyła na to ze smutkiem, przerażona tym, jak szybko jej mąż zapomniał, że głód i skrajna bieda to wielkie nieszczęście i często nie ma od nich ucieczki.

IMG-0376
IMG-0377

Aż w końcu, w pochmurny jesienny dzień, zerwał się porywisty wiatr i nadciągnęła straszna burza.
– Nie dotrzymałeś obietnicy – załkała Dadaj. – Muszę wracać do ojca.

Krystek próbował ją zatrzymać, ale ona już go nie słuchała. W strugach deszczu pobiegła do stojącego na skraju wioski starca. U jego stóp pojawiła się nagle szczelina, która pochłonęła dziewczynę. Po chwili wytrysnęła z niej woda i w krótkim czasie w tym miejscu powstało jezioro o pięknej, srebrzystej tafli.

Zrozpaczony Krystek zrozumiał, że stracił to, co było dla niego najcenniejsze. Bo to nie pieniądze były jego największym skarbem, lecz miłość żony. Codziennie chodził nad jezioro, wołając rozpaczliwie:

– Dadaj! Dadaj!
 

Lecz odpowiedź nigdy już nie nadeszła.

Podobno jeszcze dziś można usłyszeć tęskne wołanie nad jeziorem Dadaj. Wołanie za ukochaną kobietą i utraconą przez własną głupotę miłością.