Sędzia i mądra dziewczyna

W pewnej wiosce mieszkał biedny mężczyzna, którego żona i syn zmarli. Miał jednak córkę – mądrą, troskliwą, czułą, miłą i pracowitą. Ich skromny dom i podwórko utrzymywała w porządku i czystości.

Biedak nie miał wielkiego dobytku ani bydła. Posiadał tylko jedną klacz i wóz, którym pewnego jesiennego dnia pojechał do odległej wioski. Wieczorem, po długiej drodze, biedak i klacz byli bardzo zmęczeni. Mężczyzna postanowił się zatrzymać, aby przenocować. Na poboczu drogi zobaczył pewnego człowieka i podszedł się przywitać. Okazało się, że jest to kupiec, który również postanowił tu się zatrzymać na noc. Zjedli kolację, rozmawiali do późna, aż w końcu poszli spać. Klacz biedaka podeszła do wozu kupca i tam się położyła.

Kiedy rano biedak się obudził zobaczył, że przed świtem klacz urodziła źrebię. Uradowany obudził kupca, pokazał mu źrebaka i powiedział:

– Zobacz, moja klacz urodziła w nocy źrebię!

Kupiec potarł dłonią twarz, podkręcił wąsa i powiedział do biedaka:

– Myślisz, że to twoja klacz urodziła źrebię?

– Więc kto? – zdziwił się biedak.

Kupiec z pogardliwym uśmiechem odpowiedział:

– W razie potrzeby jestem gotów przysiąc, że to źrebię urodziła nie klacz, lecz mój wóz.

 

Zaczęli się sprzeczać, ale kupiec obstawał przy swoim.

– Czyż wóz może urodzić źrebię?! – pytał biedak zdumiony, a kupiec, wcale nie zmieszany i bezczelnie odpowiadał:

– Oczywiście, wóz może urodzić źrebię. Nie wiedziałeś o tym?! Jeśli mi nie wierzysz, to pójdziemy do sędziego. Potwierdzi, że mam rację.

Poszli zatem do sędziego. Wysłuchał ich, pogładził brodę, uśmiechnął się i powiedział:

– Nie jest łatwo ustalić, który z was ma rację. Oto, co zrobimy: na razie wrócicie do domu i przyjdziecie do mnie jutro rano. A trzeba przyjść z czymś najtłustszym, czymś najpiękniejszym i czymś najszybszym. Który z was zrobi to, co powiedziałem, dostanie źrebaka.

Biedak opuścił sędziego w ponurym nastroju. Martwił się, gdzie to wszystko zdobyć, jak wykonać polecenie sędziego. Wrócił więc do domu przygnębiony. Mądra córka postawiła przed ojcem jedzenie. Kiedy zjadł i odpoczął, zapytała:

– Ojcze, czym się martwisz? Co się stało? Powiedz mi, a pomogę najlepiej, jak będę umiała.

Ojciec opowiedział córce, co się wydarzyło. Dziewczyna po namyśle uśmiechnęła się i powiedziała:

– Ojcze, nie musisz tam niczego zanosić. Wiem, jak ci pomóc.

I wyjaśniła mu, co robić i co mówić.

Rano biedak i kupiec przyszli do sędziego. Pierwszy przyszedł z pustymi rękoma, a drugi przyprowadził ze sobą tłustą owieczkę, piękną dziewczynę i wiatronogiego rumaka. Baran beczał, koń uderzał kopytem o ziemię, a dziewczyna stała i się uśmiechała. Kupiec uwierzył, że zwycięstwo będzie jego i szczęśliwy zaśmiał się. Sędzia zadowolony z kupca spojrzał na niego i skinął głową. Następnie zwrócił się do biednego człowieka i zapytał:

– A co ty przyniosłeś?

 

Biedak opowiedział:

– Sędzio, nic nie przyniosłem. Jak mogę przywieść coś najtłustszego, skoro jest to pełna owoców i zbóż obfita jesień, która właśnie nadchodzi? Musisz się z tym zgodzić! Jak mogę przywieźć coś najpiękniejszego, jeśli jest to wiosna, która zachwyca urodą! Jak mogę sprowadzić coś najszybszego, jeśli jest to myśl, która szybsza jest od mrugnięcia okiem? Musisz się z tym zgodzić!

Sędzia zmarkotniał. Szarpiąc brodę, popatrzył na biedaka i myślał: „Biedak powiedział dobrze. Jeśli nie uznam jego słów za mądre, mogą powiedzieć o mnie, że jestem głupcem”.

Niezadowolony powiedział:

– Biedaku, dobrze powiedziałeś, ale wydaje mi się, że nie doszedłeś do tego dzięki własnemu rozumowi. Ktoś cię tego nauczył. Kto to był?

Uczciwy mężczyzna odparł, że córka mu to doradziła.

– Naruszyłeś naszą umowę! Szukałeś pomocy z zewnątrz, więc nie dostaniesz źrebaka, dopóki nie zrobisz jeszcze jednej rzeczy. Powiedz swojej córce, żeby przyszła do mnie, ale nie drogą ani nie poboczem, z czymś w rękach i bez niczego.

Biedak zmartwił się i wyszedł.

– Co robić? Jak można jednocześnie iść ani drogą, ani poboczem, z czymś i bez niczego? – myślał.

Gdy wrócił do domu, córka spytała:

– Dlaczego znów jesteś taki zatroskany, ojcze? Czy nie oddali ci źrebaka?

Ojciec przekazał córce to, co powiedział mu sędzia. Dziewczyna zastanowiła się i uspokoiła go:

– Wiem, co robić. Pójdę tam we właściwy sposób, powiem to, co trzeba powiedzieć, i przyprowadzę naszego źrebaka. A teraz, proszę, złap wróbla, żebym mogła go wziąć ze sobą.

Rankiem następnego dnia dziewczyna wyruszyła do sędziego. Szła trochę drogą, po czym skręcała na pobocze, szła trochę poboczem, a potem wracała na drogę. I w ten sposób szła drogą i nie nią. Dotarła na miejsce i podeszła do sędziego. Pokazała mu wróbla i go wypuściła.

A następnie oznajmiła:

– Jestem!

Sędzia zapytał ją:

– Dziewczyno, czy odpowiednio zrobiłaś to, co przykazałem? Jak przyszłaś?

– Sędzio, zrobiłam prawidłowo. A teraz powiedz mi, jak miałam przyjść?

– Powiedziałem: nie idź drogą i nie idź poboczem, idź z czymś i bez niczego.

– Zrobiłam wszystko tak, jak powiedziałeś: szłam drogą, potem poboczem, a potem znowu drogą, cały czas zmieniając miejsce. Cały czas miałam w rękach wróbla. Kiedy go zobaczyłeś, uwolniłam go. Więc szłam z czymś i z niczym. To kazałeś mi zrobić! Ale nawet gdybyś mi powiedział, żebym przyszła do ciebie i nie przychodziła, i to bym zrobiła – powiedziała dziewczyna.

Sędzia zapytał ją, jak by to uczyniła. Dziewczyna odpowiedziała, że doszłaby do momentu, aż by ją ujrzał, a potem by odeszła. Byłoby to tak, jakby przyszła, ale i nie przyszła. Zaskoczony sędzia zapytał dziewczynę:

– Czym byłaś karmiona, że wyrosłaś taka mądra?

– Wieśniacy wyrzucali popiół poza wioskę. W ten popiół wrzucali haczyki zaczepione na wędkach, łowili ryby i nimi mnie karmili – odpowiedziała dziewczyna.

Sędzia powiedział:

– To nieprawda, nikt w to nie uwierzy.

– Dlaczego w to nie uwierzą? W końcu ty uwierzyłeś, że wóz urodził źrebię? Nie oszukuj i oddaj źrebię, które urodziła nasza klacz – powiedziała dziewczyna. Po czym wzięła źrebaka i poszła do domu.