Źródełko Miłości

Prawda to czy nie tego nie wie nikt, ale ludzie opowiadają, że w dawnych czasach w górach Szaroj żył pewien starzec, który na późne lata stracił wzrok. Miał on córkę o niesłychanej urodzie, która opiekowała się nim i zarządzała domem. Wielu młodych mężczyzn zalecało się do niej, wielu starało się o jej rękę, lecz serce dziewczyny miało już wybranka i odmawiała wszystkim.

Oburzony i rozeźlony jej odmową, zaklinając się, że bezwzględnie weźmie ją za żonę, młody człowiek postanowił poprosić o pomoc czarownicę, która mieszkała wysoko w górach. Wiele rodzin zostało rozbitych przez tę kobietę, jako że potrafiła zatruć ich więzi plotkami i oszczerstwami. Młodzieniec zmówił się z nią, że porwą dziewczynę.

Czarownica uważnie śledziła ją w dzień i w nocy. Pewnego popołudnia dziewczyna poszła do źródła po wodę i żeby zobaczyć się z ukochanym. Zaczajona czarownica chwyciła ją i zaciągnęła w góry. W tym czasie z daleka ujrzał je ukochany dziewczyny, który jechał konno nad źródło na spotkanie. Ponaglając konia, młodzieniec pognał za nimi. Wiedźma obejrzała się i zobaczyła, że młody mężczyzna ją dogania. Zebrawszy wszystkie swoje siły, pobiegła na sam szczyt góry Szaroj i wyczerpana upadła na ziemię.

Właśnie wtedy dogonił ją młody człowiek. Zręcznie zeskoczył z konia i podbiegł do czarownicy. Jednak gdy tylko ją chwycił, ta strąciła dziewczynę w otchłań. Młody człowiek ryknął jak ranny lew, wyciągnął ostrze, pchnął nim wiedźmę i rzucił się w otchłań za ukochaną.

Całą naturą wstrząsnęło z żalu nad tym, co tu zaszło. Przez niebo zwaliły się czarne chmury, błyskały pioruny, zahuczały grzmoty. Lunął gwałtowny deszcz, aż z gór spłynęły błotniste potoki wody.


Po chwili chmury się rozwiały, deszcz ustał, wyszło słońce i świat zajaśniał. Pod dużym głazem ziemia napęczniała i wystrzeliło stamtąd źródełko. Rozszerzyło się, przybierało na sile i szemrząc popędziło w dół, tworząc strumień.

Gdy córka spóźniała się do domu, serce ojca zaczęło czuć, że zdarzyło się coś złego i nie mogąc dłużej wytrzymać, ślepy starzec wyruszył na poszukiwania. Szedł wymacując drogę laską i wołając swoją córkę. Jakby mu odpowiadając strumień zaszumiał głośniej. Ojciec poszedł w kierunku, z którego dochodził ten odgłos. Dotarł do źródła i usiadł, żeby odpocząć.

– Boże, gdzie jest moja córka, co się z nią stało? – zdesperowany ojciec westchnął ciężko.

W odpowiedzi na jego słowa źródełko zaszumiało głosem dziewczyny.

– Napij się wody, napij się wody ze źródła – ojcu wydało się, że słyszy, jak ktoś do niego mówi.

Schylił się do źródła, nabrał rękoma wody i wypił. Nagle poczuł, jak jego serce napełnia się siłą. Starzec miał wrażenie, że odmłodniał. Następnie zdało mu się, że ktoś prosi go o pomoc. Starzec zwrócił się w stronę, z której dochodził głos. Przetarł mokrymi dłońmi oczy, jakby zrzucając z nich welon, i zobaczył światło. Ojciec dziewczyny spojrzał na źródło i pod wodą zobaczył leżącą córkę, obejmującą młodzieńca, którego kochała. Niedaleko od nich leżały zwłoki czarownicy.

Starzec zrozumiał, co się tutaj stało. Wyciągnął zwłoki i pochował córkę i jej ukochanego w jednym grobie, a ciało wiedźmy przeniósł daleko w góry i pochował tam, gdzie nikt nie będzie mógł znaleźć jej grobu.

 

Od tego czasu chłopcy i dziewczęta, którzy przychodzą nad źródło na schadzki, nazywają je źródłem miłości. Mówi się, że w pieśni rzeki Szaroj-Argun słychać dwa głosy – piękny, czysty i łagodny głos dziewczyny oraz odważny i silny głos mężczyzny.

 

Ja również je słyszałem. Jeśli nie wierzysz, to idź i posłuchaj sam.